niedziela, 29 stycznia 2017

Od Maksa

Zakryłem nos dłońmi, w którego poleciała stróżka krwi.
- Jacob! - krzyknęła na niego i złapała mnie za ramię.
- Ledwo się rozstaliśmy, a ty już się puszczasz? - warknął na nią.
- Kolego, jej nie obrażaj. - wstałem i popchnąłem go.
- Słyszysz jak on mówi? Żartujesz sobie ze mnie teraz? - złapał ją mocno za ramię. - Kim on jest dla ciebie?!
- To mój chłopak. Puść mnie to boli!
Ponownie go od niej odepchnąłem, wziąłem od kelnerki chusteczkę, którą mi podawała.
- Chodc kochanie, wychodzilmy. - złapałem ją za rękę, poszliśmy w kierunku wyjścia.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz