Nagle Elena zaczęła opowiadać o swoich paznokciach, zmieniając temat jutrzejszych wyścigów. Spojrzałem na nią z dużymi oczami i przejechałem dłonią po twarzy, zaraz zacznie wymieniać co i gdzie kupiła a potrafi gadać o tym caały dzień. Nagle poczułem czyjąś dłoń na ramieniu, odwróciłem się lekko i zobaczyłem Dellę, moją zbawicielkę.
- Cześć. - uśmiechnąłem się.
- Hej. - odwzajemniła gest.
- Della, to jest Dex i Elena. To jest Della. - przedstawiłem ich sobie, obejmując dziewczynę.
Elena zmroziła ją wzrokiem, krzyżując ręce na piersi.
- Della? Co to za imię? - zaśmiała się.
- Ladne. - westchnąłem lekko. - Ach no właśnie, przecież mialem ci pomóc przy samochodzie. - spojrzałem na dziewczynę, ta na mnie również, zaskoczona. - No wiesz, zapchało się coś tam i miałem ci pomóc. - widząc, że chce protestować złapałem ją za rękę. - Dobra, chodźmy bo nie wiem czy później będę miał czas. - pobiegliśmy przed siebie, a kiedy zniknęliśmy im z pola widzenia, zwolniłem.
- O co chodziło? - spytała.
- Elena jest w porządku, ale strasznie denerwująca.
- Pomyślałam że jesteście razem, robiła takie maślane oczy do ciebie... - zaśmiałem się krótko.
- Nie jest z moim typie. - odparłem.
- To znaczy?
- Dupa wypięta, cycki na wierzchu... potrafi godzinę gadać o swoich paznokciach i o ty, co kupiła.
- Myślałam że faceci to lubią?
- Lubą, ale wszystko ma swoje granice. - stwierdziłem. - Dobra, to masz coś zaplanowane na dziś? Moglibyśmy na przykład przejechać się nad jezioro. - uśmiechnąłem się.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz